niedziela, 16 marca 2014

Trymfalny powrót

Nie zaglądałam tutaj od roku. Tyle się zmieniło... inne miasto,inna uczelnia, nowi znajomi.

Kraków. Czy trzeba dodawać coś więcej? Koniec studiów w małej mieścince, witaj prawdziwe studenckie życie! 3 semestry w studenckim raju, wiele wspaniałych (trzymam za to kciuki) wspomnień, wychylonych kufelków piwa wśród niesamowitych ludzi.

Takie jest moje marzenie. 

Dlatego muszę nad sobą pracować, nad otwartością w stosunku do innych , nad pewnością siebie, nad ogranizacją, która jest moim najsłabszym punktem. Narzucenie sobie rygoru brzmi dla mnie wręcz tropikalnie, zawsze wszystko odkładałam na ostatni moment, po czym zarywałam parę nocek po kolei, zamartwiałam się, włosy leciały mi z głowy. 

Ktoś powiedział mi dzisiaj, że od teraz wszystko co robię, jest już na mój własny rachunek. Początek prawdziwej samodzielności. I chcę zacząć ten nowy rozdział życia najlepiej, najpełniej jak potrafię.

Największym wyzwaniem z pewnością będzie dla mnie kontakt z ludźmi i dobra ogranizacja pracy i obowiązków, ale gra jest zdecydowanie warta świeczki.

Wyszczególnię parę sfer mojego życia które koniecznie muszę... zorganizować :)



  • jedzenie  (dieta) (planowanie posiłków, zakupów, gotowanie)
  • praca (czas poświęcony na prace bierzące i nauką we własnym zakresie związaną ze studiami)
  • sprzątanie (odkurzanie, pranie)
  • hobby

Wygląda na to, że muszę nauczyć się organizować... moją organizację ;)

Naprawdę zależy mi na tym aby tym razem się udało. Walka o marzenia jest warta poświęceń.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Powzdychane :)

No i po wzdychane. Bruce Lee ponąć mawiał: wygrywaj bez dumy, przegrywaj bez urazy. Ja przekułabym tą drugą część na "rozejdź się bez urazy". No oczywiście pod warunkiem, że ten ancymon (wpisz imię swoje lub eksia) za bardzo nie napsocił.
Mój związek sypał się już od dawna i nie bardzo było mowy o ratowaniu czegokolwiek, więc rozeszliśmy się w pokoju, i choć w życiu tym się tego nie spodziewała, każdemu (kto musi przez to przejść) życzyłabym takiego rozstania.
Przyznam, że myślałam że jestem strasznym bojącym się bólu tchórzem- po bardzo ciężkim  rozstaniu z takim jednym niedobrym typem (będącym niestety podówczas spełnieniem moich marzeń) kiedy 3 miesiące miałam wyjęte z życia, trudno się dziwić :).
Bałam się powtórki z rozrywki, w szczególności takiej (może kiedyś opowiem na ten temat coś niecoś więcej).
 Jednak los (dla jednych znany jako Bóg, dla innych jako przeznaczenie zapisane w gwiazdach, dla jeszcze innych sprawca wygranej w lotto) był dla mnie wyjątkowo łaskawy i przy pewnych staraniach udało się zakończyć wszystko polubownie.

Nowy rozdział w życiu zaczęty, tylko teraz co z nim zrobić?  Pomysłami podzielę się później :)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Let's start, shall we?

  Chyba każdy kiedyś tak miał, że chciał odmienić swoje życie, zacząć niemal wszystko od nowa- a więc nie  jestem wyjątkiem, przyszła kolej na mnie :). 

  Ostatnich parę ładnych miesięcy niewiele układało się w moim życiu, jednak zupełnie nie mam prawa do narzekań, w końcu wszystko co się działo było konsekwencja moich wyborów. Szczerze powiedziawszy, chyba że nie żałuję. Każde doświadczenie dobre czy złe, czegoś nas uczy i dzięki niemu jest szansa że mniej błędów popełnimy w przyszłości (tak się pocieszam ^^). 
 Moje poszukiwanie własnej drogi dopiero się zaczyna i na pewno nie będzie ekspresowe. Myślę, że można porównać to nieco do odchudzania- zamiast drastycznej głodówki, która mogła by przynieść szybkie ale nietrwałe efekty, chcę stopniowo ale pewnie dochodzić do celu, co w tym wypadku oznacza  uczenie się od innych, obserwację i wyciąganie wniosków. 
 Często myślałam, że ludzie piszący blogi o sobie, swoich przeżyciach (emocjonalnych również) i w ten sposób liczący na popularność bloga są dość egocentryczni. Każdy z nas ma jakieś problemy, niezależnie czy dlatego, że coś się dzieje czy też że właśnie dlatego, że nie dzieje się zupełnie nic (spotkałam jednych i drugich :) ). W związku z tymi różnymi własnymi kłopotami, niechętnie czytamy o problemach innych osób, to normalne- no chyba, że kogoś fascynuje umartwianie :D.

 Ten blog nie ma na celu ani opisywania poważniejszych  problemów, ani bicia rekordów popularności i na pewno tego nie zrobi, jest to miejsce dla mnie i dla kogoś, kogo może zainteresują moje rozważania i opowieści dnia codziennego tzw. "opowieści dziwnej treści" ^_^. To rodzaj pamiętnika, różnica jest tylko taka, że nie skrywam go w szafce ze skarpetkami ;). Nie wiem jaką dokładnie przyjmie formę, chyba wyjdzie w pran.. pisaniu :).
To tyle na początek :)