Kraków. Czy trzeba dodawać coś więcej? Koniec studiów w małej mieścince, witaj prawdziwe studenckie życie! 3 semestry w studenckim raju, wiele wspaniałych (trzymam za to kciuki) wspomnień, wychylonych kufelków piwa wśród niesamowitych ludzi.
Takie jest moje marzenie.
Dlatego muszę nad sobą pracować, nad otwartością w stosunku do innych , nad pewnością siebie, nad ogranizacją, która jest moim najsłabszym punktem. Narzucenie sobie rygoru brzmi dla mnie wręcz tropikalnie, zawsze wszystko odkładałam na ostatni moment, po czym zarywałam parę nocek po kolei, zamartwiałam się, włosy leciały mi z głowy.
Ktoś powiedział mi dzisiaj, że od teraz wszystko co robię, jest już na mój własny rachunek. Początek prawdziwej samodzielności. I chcę zacząć ten nowy rozdział życia najlepiej, najpełniej jak potrafię.
Największym wyzwaniem z pewnością będzie dla mnie kontakt z ludźmi i dobra ogranizacja pracy i obowiązków, ale gra jest zdecydowanie warta świeczki.
Wyszczególnię parę sfer mojego życia które koniecznie muszę... zorganizować :)
- jedzenie (dieta) (planowanie posiłków, zakupów, gotowanie)
- praca (czas poświęcony na prace bierzące i nauką we własnym zakresie związaną ze studiami)
- sprzątanie (odkurzanie, pranie)
- hobby
Wygląda na to, że muszę nauczyć się organizować... moją organizację ;)
Naprawdę zależy mi na tym aby tym razem się udało. Walka o marzenia jest warta poświęceń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz