No i po wzdychane. Bruce Lee ponąć mawiał: wygrywaj bez dumy, przegrywaj bez urazy. Ja przekułabym tą drugą część na "rozejdź się bez urazy". No oczywiście pod warunkiem, że ten ancymon (wpisz imię swoje lub eksia) za bardzo nie napsocił.
Mój związek sypał się już od dawna i nie bardzo było mowy o ratowaniu czegokolwiek, więc rozeszliśmy się w pokoju, i choć w życiu tym się tego nie spodziewała, każdemu (kto musi przez to przejść) życzyłabym takiego rozstania.
Przyznam, że myślałam że jestem strasznym bojącym się bólu tchórzem- po bardzo ciężkim rozstaniu z takim jednym niedobrym typem (będącym niestety podówczas spełnieniem moich marzeń) kiedy 3 miesiące miałam wyjęte z życia, trudno się dziwić :).
Bałam się powtórki z rozrywki, w szczególności takiej (może kiedyś opowiem na ten temat coś niecoś więcej).
Jednak los (dla jednych znany jako Bóg, dla innych jako przeznaczenie zapisane w gwiazdach, dla jeszcze innych sprawca wygranej w lotto) był dla mnie wyjątkowo łaskawy i przy pewnych staraniach udało się zakończyć wszystko polubownie.
Nowy rozdział w życiu zaczęty, tylko teraz co z nim zrobić? Pomysłami podzielę się później :)
czwartek, 11 kwietnia 2013
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Let's start, shall we?
Chyba każdy kiedyś tak miał, że chciał odmienić swoje życie, zacząć niemal wszystko od nowa- a więc nie jestem wyjątkiem, przyszła kolej na mnie :).
Ostatnich parę ładnych miesięcy niewiele układało się w moim życiu, jednak zupełnie nie mam prawa do narzekań, w końcu wszystko co się działo było konsekwencja moich wyborów. Szczerze powiedziawszy, chyba że nie żałuję. Każde doświadczenie dobre czy złe, czegoś nas uczy i dzięki niemu jest szansa że mniej błędów popełnimy w przyszłości (tak się pocieszam ^^).
Moje poszukiwanie własnej drogi dopiero się zaczyna i na pewno nie będzie ekspresowe. Myślę, że można porównać to nieco do odchudzania- zamiast drastycznej głodówki, która mogła by przynieść szybkie ale nietrwałe efekty, chcę stopniowo ale pewnie dochodzić do celu, co w tym wypadku oznacza uczenie się od innych, obserwację i wyciąganie wniosków.
Często myślałam, że ludzie piszący blogi o sobie, swoich przeżyciach (emocjonalnych również) i w ten sposób liczący na popularność bloga są dość egocentryczni. Każdy z nas ma jakieś problemy, niezależnie czy dlatego, że coś się dzieje czy też że właśnie dlatego, że nie dzieje się zupełnie nic (spotkałam jednych i drugich :) ). W związku z tymi różnymi własnymi kłopotami, niechętnie czytamy o problemach innych osób, to normalne- no chyba, że kogoś fascynuje umartwianie :D.
Ten blog nie ma na celu ani opisywania poważniejszych problemów, ani bicia rekordów popularności i na pewno tego nie zrobi, jest to miejsce dla mnie i dla kogoś, kogo może zainteresują moje rozważania i opowieści dnia codziennego tzw. "opowieści dziwnej treści" ^_^. To rodzaj pamiętnika, różnica jest tylko taka, że nie skrywam go w szafce ze skarpetkami ;). Nie wiem jaką dokładnie przyjmie formę, chyba wyjdzie w pran.. pisaniu :).
To tyle na początek :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)